Dlaczego same punkty nie budują lojalności - trzy warstwy programu, do którego pacjentki wracają
Znamy kliniki, w których program punktowy działa od roku i niewiele z niego wynika. Pacjentki zbierają punkty, czasem odbierają nagrodę, a kiedy dwie ulice dalej otwiera się gabinet z tańszym stymulatorem, część z nich i tak odchodzi. Właścicielka słusznie pyta, po co w takim razie te punkty. Odpowiedź znaleźliśmy w psychologii, w teorii, która z marketingiem nie ma na pierwszy rzut oka nic wspólnego.
Trójkąt Sternberga, czyli z czego składa się przywiązanie
Amerykański psycholog Robert Sternberg opisał miłość jako układ trzech składników: pasji, intymności i zaangażowania. Pasja to emocja i ekscytacja. Intymność to poczucie bliskości, bycia znaną i rozumianą. Zaangażowanie to decyzja, żeby zostać, podtrzymywana przez to, co już razem zbudowano. Pełne uczucie wymaga wszystkich trzech. Gdy któregoś brakuje, powstaje forma niepełna, którą każdy zna z życia. Do marketingu i programów lojalnościowych przełożył tę teorię Paweł Tkaczyk w tekście „Od miłości do programu lojalnościowego" i to z niego pożyczamy ramę do tego wpisu.
Punkty to samo zaangażowanie
Klasyczny program punktowy obsługuje jeden wierzchołek trójkąta. Pacjentka ma na koncie 300 punktów, szkoda jej je stracić, więc wraca. To mechanizm zaangażowania: zostaję, bo coś tu uzbierałam. Sternberg związek oparty wyłącznie na zaangażowaniu nazywa pustą miłością. Dwie osoby są razem, bo tak wyszło i trudno się wyplątać, a przy pierwszej lepszej okazji jedna z nich wychodzi bez żalu.
W klinice wygląda to tak samo. Pacjentka trzymana samymi punktami zostaje tak długo, jak długo rachunek jej się zgadza. Konkurencja z promocją na start przebija wartość jej punktów jednym postem.
Dwie pozostałe formy niepełne też znasz z grafiku
- Sama pasja, czyli zauroczenie. Akcja rabatowa, konkurs na Instagramie, voucher z portalu zakupów grupowych. Dużo emocji, jedna wizyta i cisza. Pacjentka przyszła po okazję, a z kliniką nic jej nie łączy.
- Sama intymność, czyli lubienie. Pacjentka uwielbia swoją kosmetolożkę, poleca ją koleżankom i szczerze zamierza wrócić. Wraca po dziewięciu miesiącach zamiast po czterech, bo nic jej o tym nie przypomniało i nic nie czekało na koncie.
Jak dołożyć pasję do programu
Pasja w programie lojalnościowym to element, którego pacjentka się nie spodziewała. Punkty są przewidywalne z definicji, więc emocję trzeba dodać osobno:
- Niespodzianka bez okazji. Dodatkowe 50 punktów po piątej wizycie, bez zapowiedzi i bez regulaminu. Nagroda, o której pacjentka nie wiedziała, zostaje w pamięci dłużej niż ta, na którą odliczała.
- Prezent urodzinowy. Drobny, ale z terminem ważności, żeby był powodem do wizyty w konkretnym miesiącu.
- Oferta, która naprawdę znika. Trzy miejsca na czwartek, koniec w środę o 20:00. Więcej o tej konstrukcji we wpisie o pustych okienkach w grafiku.
- Pierwszeństwo. Nowe urządzenie w klinice najpierw widzą osoby z aplikacji, tydzień przed ogłoszeniem w social mediach.
Jak dołożyć intymność
Intymność to wrażenie, że klinika pacjentkę pamięta. Wystarczy do tego kilka nawyków, bez wielkiej technologii:
- Komunikat podpisany przez osobę. Powiadomienie od „Kasi z recepcji" albo od konkretnej specjalistki czyta się inaczej niż komunikat od marki.
- Oferty zgodne z historią. Pacjentka po serii zabiegów laserowych dostaje informację o pielęgnacji po laserze. Oferta na zabieg, którego nigdy nie rozważała, mówi jej, że jest jednym z tysiąca rekordów.
- Przypomnienie w rytmie zabiegu. Wiadomość w 11. tygodniu po toksynie pokazuje, że ktoś śledzi jej cykl. Pisaliśmy o tym przy okazji powracalności pacjentów.
- Własna marka na ekranie. Aplikacja w barwach kliniki, z jej zdjęciami i językiem. W zbiorczej platformie pacjentka buduje relację z platformą.
Szybki audyt Twojego programu
Trzy pytania, na które warto odpowiedzieć z zespołem przy kawie. Co pacjentka traci, jeśli od jutra pójdzie do konkurencji? Kiedy ostatnio program ją czymś zaskoczył? Po czym poznaje, że klinika ją pamięta? Jeśli konkretna odpowiedź pada tylko przy pierwszym pytaniu, masz program oparty na samym zaangażowaniu i już wiesz, które dwie warstwy dobudować w tym kwartale.
Jak wygląda to w Dermovo
Warstwę zaangażowania dają punkty, progi nagród i pakiety. Pasję budują oferty limitowane wysyłane pushem i punkty, które recepcja może dopisać ręcznie jako niespodziankę, na przykład po udanej serii zabiegów. Za intymność odpowiada to, że pacjentka po wpisaniu kodu widzi wyłącznie Twoją klinikę, a oferty trafiają do osób zainteresowanych danym zabiegiem. Przy wdrożeniu układamy z kliniką kalendarz na kwartał tak, żeby w każdym miesiącu działo się coś z każdej warstwy.
Punkty zatrzymują pacjentkę do pierwszej lepszej oferty konkurencji. Zostaje na lata tam, gdzie czasem coś ją zaskoczy i gdzie ktoś pamięta, po co przyszła.
Sprawdźmy razem Twój program
W 15 minut przejdziemy przez trzy warstwy na przykładzie Twojej kliniki i pokażemy, jak wygląda to w aplikacji pod Twoją marką.
Umów 15-min rozmowę